niedziela, 31 marca 2013

Z dziennika biegowego


   Tej zimy zainspirowany przez przyjaciela Sebastiana, postanowiłem przeprosić się z bieganiem. Od operacji kolana, miałem bardzo długą przerwę. Z obawami o stan kolana zacząłem o imponującego dystansu 1 km. I dałem się nieźle wkręcić w trial. Oczywiście na większość przebieżek zabieram telefon z aparatem. Staram się łączyć trening ze zwiedzaniem okolicznych lasów i jezior, a jest tego trochę;-). Ruszamy zatem w lubuskie knieje i ostępy:-) 


     Góra Gorajec, tym razem jeszcze nie byłem w stanie pobiec. Gorajec wznosi się na 223m n.p.m. Dzikością i stromością przebija jednak Bukowiec o głowę. Jest to MOJE MIEJSCE.


Widok pozostawiam bez komentarza. Okolice stawów Bochenek 



Nieopodal znajduje się gniazdo bielika, robi wrażenie jednak wiedzie do niego wymagająca droga.



Wracając z trasy miałem nadzieję, że nie skończę jak Ten na zdjęciu;-). droga Rakowska.


Zima przepięknie maluje, w takiej scenerii można się łatwo zatracić w biegu, a dlaczego nie. Okolice jeziora Bobrze.


Na tafli jeziora Męcko Wielkie. Tego dnia zrobiłem 23 km.


Paśnik blisko jeziora Małcz. W nogach 20 km


Zapraszam do zwiedzania, miejsce idealne na rodzinny wypad.


Wieża kościelna w wysiedlonej wsi Lipa. Miejsce przesycone mistycyzmem i wspomnieniem minionych lat oraz ludzi którzy odeszli.


Bobry są wszędzie;-)



W trakcie zdobywania Wzgórza Poźrzadelskiego. 700 m ostrego podbiegu, był to pierwszy bieg powyżej 15 km. 


Endorfiny uderzają do głowy;-) . W trakcie biegu dookoła najpiękniejszego lubuskiego jeziora. Jeziora Ciecz  


Prawda, że najpiękniejsze?


Rzeczka Łagowa, krótka i płytka ale jakże piękna i czysta. 


Obok śladu jelenia moja dłoń. Daje to wyobrażenie o rozmiarach tych pięknych zwierząt.



Przyjrzyj się dobrze a dostrzeżesz stado pięknych rogaczy.



Most nad kanałem Małcz


Takie drogi lubię najbardziej, biel i cisza.


Czasem trzeba przysiąść dla odpoczynku;-) 


Dziadek mróz spisał się tej zimy.


Jezioro Czarne nieopodal Łagówka



Droga Łagów - Żelechów piękna jak o każdej porze roku


Jezioro Recze koło Turska,  ok 13 km od Łagowa



Bez poczucia czasu karmię się słońcem na tafli jeziora Recze. Tego dnia stąpałem po taflach sześciu jezior a dystans całkowity 29 km.



Jedno z nich, jezioro Ostrowickie z pokaźną wyspą.


I ja na wyspie. Znam tylko dwa miejsca na terenie Łagowsko-Sulęcińskiego Parku Krajobrazowego, gdzie przyroda jest prawdziwie dziewicza i nieskalana ludzką ręką. To jedno z nich.


Jezioro Kopaniec, kolejna perełka.


"Mój dom"



Góra Poźrzadelska, podbieg zimą po nietkniętym ludzką nogą śniegu dał nieźle w kość.

Najniższa temperatura w jakiej biegałem, było całkiem przyjemnie.


Na Buszenko tam...


Góra Bukowiec zdobyta:-)


Dziewiczy śnieg, tylko moje ślady wiodące na szczyt. 


A dzień był piękny w ...



Buczynach Łagowskich


Opuszczony domek i kościółek Jemiołów, mam duży sentyment do tej wsi.


Góra Gorajec, tym razem udało mi się podbiec. Czasem stok wymuszał podbieg na czworaka;-), ale i tak się liczy. Wszystkich amatorów biegania namawiam do podjęcia wyzwania Gorajca.


Udało się


Tylko pić się chciało;-), studzienka w Jemiołowie.



Przyszedł czas na sprawdzian. Pierwszy raz biegiem do Gryżyny. Piękna aleja dębów na drodze Kosobudz-Gryżyna. 


I u celu. Trasa zajęła mi 2 h i 4 min na dystansie 24 km. Wiem, że są tacy, co w tym czasie zaliczają maraton ale co tam. Dla mnie, bieg w śniegu do tego wyjątkowego miejsca był moim osobistym maratonem. Marzyłem o tym od wielu lat. Lato coraz bliżej hehe!!!


środa, 6 lutego 2013

RAJDY ROWEROWE





 Gdzieś pomiędzy Lubikowem i Pszczewem. Najcenniejsze wyjazdy rodzinne. Przejechaliśmy 30km 


Rekord mojego synka, przejechaliśmy 38km


 Jeden z pierwszych maratonów. Cel -Wyspa Wolin, dystans 282km


 Na zdjęciu towarzysz niejednej eskapady Sebastian, dobry duch każdej wyprawy i przyjaciel od wielu lat. Niestety, ten wyjazd nie obył się bez przygód. 
Sebastian, jesteś prawdziwym twardzielem!


 Wyjazd do Pszczewa, dystans 136km ale o wyjeździe wspominam ze względu wyjątkową kompaniję:-)

 Jeden z wyjazdów do Pieńska, kompan najlepszy z możliwych a i cel doskonały. Pozdrawiam Grześka i Wieśka. Dystans 170km

 Eskorta Grześka. Rewizyta z Pieńska, gratuluje Grześku. Dystans 156km

 Trzej przyjaciele z boiska;-) w tle góry Izerskie, dystans 209km


Nie obyło się bez przygód, wywrotka w Zielonej Górze a do Świeradowa droga daleka:-(

 Czaplinek nad jeziorem Drawsko, towarzysze Maciej i Sebastian. Żeby miło nie było, cierpiałem na zapalenie spojówek. Dystans 235km


Gdzieś w drodze, powracamy znad Drawska. Wyśmienita praca zespołowa pozwoliła na dystansie 227m wypracować średnią 26.7km/h

 Nad jeziorem Sławskim, nasz mam nadzieję nie ostatni wspólny rajd. 176km


 Szczecin zdobyty. Odwiedziny. Przemku i Justynko pozdrawiam. Dystans 185km

 
Gdzieś pomiędzy Szczecinem a Łagowem 211km dało nieźle w kość.




Drawieński Park Narodowy, jednego dnia, tam i z powrotem w samotnym rejsie. Została pokonana bariera 300km, dokładnie 303km. Do tak pięknego i wyjątkowego miejsca warto przejechać i 400km. Zakochałem się w Doinie Drawy.

 Karkonosze wzywają, rajd do Przesieki. Mimo jazdy w potwornym deszczu przez wiele kilometrów, wypad niezwykle udany. Pozdrawiam Ilonkę, Filipka i Basię, Dystans 245km

 Gdzieś pomiędzy Łagowem i Karłowem. Kapliczka nie była chyba przypadkowa, mimo satysfakcji i nowego rekordu, wyjazd uświadomił mi gdzie leży kres moich możliwości. Dystans 373km w 17.5h


 Zakończenie wakacji, Sierakowski Park Krajobrazowy, 210km


Pierwszy prawdziwy maraton, 212km do Jeleniej Góry i powrót 217km. 




Przez osiem lat do pracy dojeżdżałem moją Błękitną Błyskawicą. Czasem było ciężko, ale nic tak nie wzmacnia duch, jak pokonywanie przeciwności. Powoli, ale zawsze do przodu!